Książka miesiąca: "Paradoks produktywności"
W tym miesiącu sięgnąłem po książkę, która bardzo wyraźnie odbiega od tego, co zwykle kojarzymy z rozwojem osobistym i organizacją pracy. Paradoks produktywności Aliego Abdaala to książka o tym, że kluczem do osiągania dobrych efektów nie jest dyscyplina, presja czy perfekcyjny plan dnia. Kluczem jest radość, czyli poczucie energii i lekkości, które sprawia, że w ogóle chce nam się działać. Brzmi przewrotnie, ale jednocześnie prawdziwie. Myślę, że wiele osób, które pracują intensywnie szczególnie w branżach kreatywnych, technicznych albo usługowych może to poczuć na własnej skórze.
Czy produktywność może być przyjemna?
Tytułowy paradoks polega więc na tym, że kiedy za wszelką cenę próbujemy być bardziej produktywni: planujemy, spinamy się, kontrolujemy, optymalizujemy i osiągamy mniej, czujemy się gorzej, a praca staje się ciężarem. Natomiast kiedy zaczynamy robić rzeczy, które faktycznie sprawiają nam radość, które nas ciekawią i które dają nam poczucie sensu, produktywność pojawia się sama. Bez wymuszania i bez siłowania się z sobą. I to jest być może największa różnica między tą książką a większością popularnych poradników o efektywności: punkt wyjścia nie jest dyscyplina, lecz dobre samopoczucie.
Ali Abdaal długo sam był w tej pułapce. Jako student medycyny, a później lekarz, planował każdy dzień co do minuty i stawiał sobie kolejne cele, tak jakby szczęście miało znajdować się za następnym osiągnięciem. Mówi wprost, że żył w przekonaniu, iż trzeba być „bardziej produktywnym”, by zasłużyć na odpoczynek, satysfakcję czy docenienie. Dopiero w momencie, kiedy zauważył, że jest permanentnie zmęczony i oderwany od swojego życia, zaczął zadawać pytania, od których wielu z nas ucieka: „Po co ja to właściwie robię? Dlaczego tak bardzo mi zależy? I czy to, co robię, dodaje mi energii, czy ją zabiera?”
Produktywność oparta na energii
To właśnie z tych pytań narodziła się koncepcja „produktywności, która sprawia, że czujesz się dobrze”. Autor opiera swoje tezy na badaniach psychologicznych, ale też na własnych doświadczeniach, obserwacjach i rozmowach z ludźmi, którzy osiągnęli naprawdę dużo, jednocześnie nie rezygnując z tego, co ich w życiu cieszy. I tu pojawia się coś, co w książce wybrzmiewa najmocniej: że produktywność nie jest celem, ale naturalnym skutkiem tego, jak żyjemy.
To, co bardzo cenię w tej książce, to to, że nie próbuje przekonać czytelnika, że życie może być wiecznym pasmem lekkości. Abdaal nie obiecuje, że każda praca będzie fascynująca. Pokazuje jednak, że można budować życie tak, by codzienność była mniej uciążliwa, a bardziej zasilająca. W praktyce często oznacza to drobne zmiany, takie jak pozwolenie sobie na ciekawość, sięganie po pracę, która nas inspiruje, zamiast tej, która wydaje się „słuszna”, czy tworzenie własnych rytuałów, które naprawdę pomagają, zamiast kopiowania cudzego „idealnego poranka”.
Książka uświadamia też, jak destrukcyjny bywa kult porównywania się. Media społecznościowe i narracja „im więcej, tym lepiej” sprawiają, że czujemy, że zawsze jesteśmy w tyle. Abdaal pokazuje subtelną, ale ważną zmianę: zamiast porównywać się z innymi, warto porównywać się ze sobą z wczoraj. Nie chodzi o to, żeby być najlepszym na świecie, ale żeby stopniowo układać swoje własne życie w sposób, który jest autentyczny.
Podsumowanie
Dlaczego wybrałam tę książkę jako książkę miesiąca? Bo jest uczciwa. Nie próbuje wejść w rolę mentora. Nie tworzy presji. Nie próbuje nas „naprawić”. Zamiast tego delikatnie prowadzi nas do tego, by zauważyć, że produktywność nie musi być narzędziem kontroli, a może być sposobem na bardziej satysfakcjonujące, spokojniejsze, radosne życie. W świecie, w którym normalne stało się permanentne zmęczenie, to jest naprawdę rewolucyjna myśl.
Jeśli więc czujesz, że od jakiegoś czasu biegasz, ale nie wiesz dokąd. Jeśli masz poczucie, że życie składa się z odhaczania zadań z listy. Jeśli brakuje Ci lekkości, radości i przestrzeni, to ta książka naprawdę może otworzyć kilka ważnych drzwi.
