Pi-hole na Raspberry Pi – jak zablokować reklamy i trackery w całej sieci
Pi-hole na Raspberry Pi to prosty sposób, żeby pozbyć się reklam i trackerów na wszystkich urządzeniach w domu lub biurze naraz, bez instalowania wtyczek w każdej przeglądarce. Wystarczy mała malinka, karta microSD i mniej niż godzina pracy. W tym wpisie pokazujemy, jak postawić Pi-hole razem z własnym serwerem DNS Unbound i na co uważać po drodze.
Czym jest Pi-hole i dlaczego warto go mieć
Retargeting, trackery i ciasteczka śledzące potrafią sprawić, że niektórych stron po prostu nie da się czytać. Artykuł może być ciekawy, ale zasypują Cię materiały, które nie mają z nim nic wspólnego. Przy tym wiele firm i właścicieli stron zarabia na reklamach, więc problem nie zniknie sam.
Pi-hole to serwer DNS, który instalujesz na dowolnym systemie z Linuxem, natywnie albo w Dockerze. Twoje urządzenia łączą się z nim, gdy chcą zamienić nazwę domeny na adres IP. Jeśli wgrasz do Pi-hole listy zablokowanych domen, takie adresy nie zostaną zamienione na IP i połączenie nie powstanie. Zapytanie do serwera reklam jest ucinane już w Twojej sieci, więc urządzenie nawet nie próbuje się z nim łączyć.
Dlaczego Raspberry Pi, a nie zwykły komputer
Pi-hole możesz zainstalować na różnym sprzęcie, ale Raspberry Pi ma tu kilka zalet. Jest stosunkowo tanie, pobiera bardzo mało prądu i może pracować w sieci non stop. Możesz też postawić Pi-hole na serwerze NAS, jeśli go masz, ale oddzielne urządzenie jest według nas bardziej racjonalnym pomysłem.
Nie potrzebujesz mocnej wersji. Wystarczy podstawowe Raspberry Pi, może być też starsze. Do tego projektu wybraliśmy Raspberry Pi 4 model B z 2 GB RAM. To zupełnie wystarcza na system i Pi-hole, a jeszcze zostaje zapas. Piąta generacja jest wyraźnie droższa, więc nie jest tu potrzebna. Nowy egzemplarz kupiliśmy ze względu na gwarancję.
Skoro to pełnoprawny komputer z Linuxem, w przyszłości możesz uruchomić na nim też inne rzeczy, na przykład kontenery Docker. Jeśli 2 GB zacznie brakować, po prostu zmienisz sprzęt.
Jaka karta microSD
System instalujesz na karcie microSD. Wystarczy 32 GB, a nawet 16 GB czy 8 GB. Zbyt duża karta nie ma sensu: Raspberry Pi Imager potrafi zgłosić, że część miejsca nie zostanie wykorzystana.
Ważniejsza jest jakość. Na karcie cały czas wykonywane są drobne zapisy i odczyty. Znajomy, który z malinką pracuje od dawna, radzi wybrać kartę znanego producenta, a nie najtańszą z marketplace'a. Nie musi być najszybsza, ma być wiarygodna, żebyś nie musiał jej wymieniać po miesiącu pracy ciągłej.
Jak zainstalować Pi-hole i Unbound na Raspberry Pi
Zapis systemu na karcie
Do zapisu systemu użyj programu Raspberry Pi Imager z oficjalnej strony Raspberry Pi. W kreatorze:
- wybierz model urządzenia (u nas Raspberry Pi 4) i domyślny system operacyjny,
- wskaż kartę microSD,
- ustaw nazwę urządzenia, strefę czasową i układ klawiatury,
- ustaw nazwę użytkownika i hasło,
- włącz SSH (Wi-Fi nie jest potrzebne, jeśli urządzenie pracuje po kablu),
- zapisz obraz na karcie.
Uwierzytelnianie hasłem możesz zostawić na start, a klucz publiczny dodać później.
Pierwsze uruchomienie
Włóż kartę do Raspberry Pi, podłącz ethernet i zasilanie USB-C. Monitor nie będzie potrzebny, bo całą konfigurację zrobisz przez SSH. Nie instalujemy też środowiska graficznego typu GNOME czy KDE.
Po zalogowaniu zaktualizuj system. Lepiej stawiać usługi na aktualnym systemie. W domowym środowisku nie musisz aktualizować codziennie, wystarczy robić to regularnie, według własnego harmonogramu.
Instalacja Pi-hole
Pi-hole instaluje się jedną komendą skopiowaną ze strony projektu. Instalator pokaże dane dostępowe, w tym hasło do panelu. Zapisz je, na przykład robiąc zrzut ekranu. Hasło zmienisz później z poziomu konsoli. Na tym etapie jako serwer DNS wybraliśmy Google, bo Unbound jeszcze nie działał.
Własny serwer DNS: Unbound
Pi-hole sam nie rozwiązuje domen, tylko przekazuje zapytania do zewnętrznego serwera DNS, zwykle Google lub Cloudflare. Dzięki Unbound możesz mieć własny resolver i nie odpytywać zewnętrznych dostawców, co pomaga w prywatności.
Po instalacji Unbound utwórz plik konfiguracyjny i sprawdź go. Wynik „no errors” oznacza, że wszystko jest w porządku. Zrestartuj usługi i przetestuj zapytanie przez Unbound.
Potem wejdź w panel Pi-hole, w ustawieniach DNS odznacz serwery Google i Cloudflare i wpisz lokalny adres Unbound. Wtedy zapytania DNS nie wychodzą do zewnętrznych dostawców.
Panel i listy blokujące
Panel działa pod adresem IP urządzenia z dopiskiem /admin. Zobaczysz w nim statystyki zapytań i to, co zostało zablokowane. Najważniejsza jest sekcja z listami domen. Domyślnie dostępna jest jedna lista, my dodaliśmy listę HaGeZi Pro. Możesz też użyć ostrzejszej listy Ultimate, która blokuje jeszcze więcej, ale częściej psuje działanie stron.
Co zyskujesz, a co musisz wiedzieć
W biurze cal.pl Pi-hole działa od kilku miesięcy, stabilnie i bez żadnych restartów. Skala blokowania nas zaskoczyła. Około 20% zapytań przechodzących przez nasz serwer DNS jest blokowanych, a w niektórych dniach nawet 30%. Tyle ruchu to połączenia z usługami reklamowymi i trackingowymi.
Pi-hole nie rozwiąże jednak wszystkiego. Nie wszystko uda się zablokować i nie zawsze ma to sens. W biurze zauważyliśmy, że część stron, które chcemy odwiedzać, po włączeniu blokady nie działa. Wtedy trzeba na chwilę połączyć się bez własnego DNS. Dlatego warto pobawić się konfiguracją i dobrać listy do własnych potrzeb.
Pamiętaj też o domu. Jeśli podłączasz się do biurowego Pi-hole przez VPN, to bez VPN-a w domu reklamy i trackery wracają na wszystkie urządzenia. Dlatego konfigurujemy drugi zestaw do domu. Przeniesienie gotowej malinki jest proste: wpinasz ją w sieć i ustawiasz odpowiedni adres DNS. Przed pełnym wdrożeniem sprawdź, czy domowy router pozwala na zmianę DNS i jak stabilnie całość działa.
Podsumowanie
Pi-hole na Raspberry Pi to tani sposób na ograniczenie reklam i trackerów w całej sieci. Z Unbound dodatkowo zyskujesz własny resolver DNS. Cały projekt zajmuje mniej niż godzinę, a efekt jest wyraźny, choć część stron może wymagać wyłączenia blokady.
Korzystasz z Pi-hole albo AdGuard Home? Napisz w komentarzu pod filmem na kanale cal.pl. Więcej o hostingu, domenach i VPS znajdziesz na cal.pl.