Książka miesiąca: "Old money. Jak żyć lepiej wydając mniej."
Czy old money to tylko lniana koszula, dobrze skrojona marynarka, klasyczny zegarek i brak wielkiego logo na ubraniu? W Internecie łatwo odnieść takie wrażenie. Estetyka old money stała się w ostatnich latach bardzo popularna, ale za charakterystycznym stylem ubierania się stoi coś znacznie więcej, czyli określony sposób myślenia o pieniądzach, pracy, rodzinie, relacjach i codziennym życiu.
Właśnie o tym pisze Byron Tully w swojej książce „Old Money”. Autor zagląda za kulisy życia amerykańskich rodzin, które budują i utrzymują majątek przez kolejne pokolenia. Pisze o finansach, inwestowaniu, pracy, zdrowiu, wychowaniu dzieci, małżeństwie, manierach, prywatności, garderobie czy sposobie urządzania domu. Nie chodzi jednak o to, by nauczyć się udawać członka elity. Książka jest raczej próbą pokazania pewnego sposobu patrzenia na świat, w którym liczą się długoterminowe myślenie, jakość, dyskrecja i ponadczasowość.
Czy podtytuł książki „Księga tajemnic amerykańskich elit” rzeczywiście skrywa jakieś tajemnice? I przede wszystkim: czy „Old Money” Byrona Tully’ego ma coś ciekawego do powiedzenia komuś, kto już wcześniej myślał w podobny sposób?
„Old Money” – o czym jest książka?
„Old Money” Byrona Tully’ego to książka, która pokazuje, jak myślą i żyją osoby pochodzące z rodzin, w których majątek jest budowany i przekazywany z pokolenia na pokolenie. Choć sam tytuł może sugerować, że będzie to przede wszystkim książka o pieniądzach, jej tematyka jest znacznie szersza. Autor przygląda się różnym obszarom codziennego życia i pokazuje zasady oraz wartości, które mają znaczenie dla długoterminowego budowania stabilności i majątku.
W książce znajdziemy między innymi rozważania na temat zdrowia, pracy, finansów i inwestowania, ale również rodziny, małżeństwa i wychowania dzieci. Byron Tully zwraca uwagę na znaczenie prywatności, dobrych manier, sposobu komunikowania się i umiejętności zachowania się w różnych sytuacjach. Sporo miejsca poświęca również bardziej przyziemnym aspektom życia np. garderobie, wystrojowi domu, samochodom, podróżom czy życiu towarzyskiemu.
„Old Money” nie jest poradnikiem, który przedstawia jedną prostą receptę na bogactwo. Autor nie próbuje przekonać czytelnika, że wystarczy kupować określone ubrania, jeździć konkretnym samochodem czy posyłać dzieci na określone zajęcia, aby żyć jak „old money”. Zamiast tego przedstawia pewien sposób myślenia i zestaw wartości, które łączy z rodzinami posiadającymi majątek od pokoleń. Książkę nie jest opowieścią o amerykańskich elitach, ale bardziej tworzy zbiór obserwacji dotyczących ponadczasowego podejścia do życia, pieniędzy, relacji i własnego rozwoju.
Old Money - styl życia czy sposób myślenia?
W ostatnich latach styl old money mocno przebił się do Internetu. Klasyczne ubrania, stonowane kolory, dobre jakościowo materiały, brak dużych logotypów i eleganckie wnętrza stały się charakterystycznymi elementami tej estetyki. Łatwo więc sprowadzić old money do wyglądu - dobrze skrojonej marynarki, skórzanych butów, klasycznego zegarka czy samochodu, który nie musi krzyczeć swoją ceną. W książce Byrona Tully’ego chodzi jednak o coś znacznie szerszego. Old money to przede wszystkim sposób myślenia, a dopiero później sposób ubierania się.
Dobrym przykładem jest podejście do pieniędzy. Zamiast kupować najnowszy samochód tylko dlatego, że właśnie pojawił się na rynku, ważniejsza jest jego jakość, trwałość i użyteczność. Podobnie z ubraniami, czyli zamiast kilku sezonowych rzeczy z dużymi logotypami można mieć mniejszą garderobę, ale opartą na klasycznych elementach, które dobrze wyglądają również za kilka czy kilkanaście lat. Ta sama zasada dotyczy wyposażenia domu. Modne wnętrze, które za dwa lata będzie wyglądało jak relikt konkretnego trendu, niekoniecznie jest lepszym wyborem niż klasyczne meble czy materiały, które można wykorzystywać przez dekady.
Ważna jest również dyskrecja. Osoba kierująca się filozofią old money nie musi informować otoczenia o wartości swojego samochodu, zegarka czy nieruchomości. Bogactwo nie musi być widoczne na pierwszy rzut oka. W tym podejściu większą wartość ma prywatność niż publikowanie w mediach społecznościowych kolejnych zdjęć z luksusowych wakacji. Nie chodzi przy tym o udawanie skromności, ale o przekonanie, że nie wszystko, co posiadamy i robimy, musi być prezentowane innym.
Podobnie wygląda kwestia dobrych manier i sposobu komunikowania się. Old money nie oznacza wyłącznie eleganckiego stroju. To również umiejętność prowadzenia rozmowy, słuchania innych, odpowiedniego zachowania przy stole, punktualności czy unikania niepotrzebnego epatowania własną wiedzą i statusem. Z perspektywy Tully’ego znaczenie ma również sposób wypowiadania się, w tym kultura języka, opanowanie i umiejętność dopasowania zachowania do sytuacji. Jest w tym także bardzo mocny element myślenia długoterminowego. Zamiast zastanawiać się wyłącznie nad tym, co przyniesie korzyść dzisiaj, warto myśleć o tym, co będzie miało znaczenie za 10, 20 czy 30 lat. Dotyczy to inwestowania, zdrowia, edukacji dzieci, wyboru partnera życiowego, relacji rodzinnych czy nawet tego, czego uczymy kolejne pokolenie. Właśnie tutaj idea old money odchodzi najbardziej od internetowej estetyki i staje się czymś znacznie ciekawszym.
Old money jako styl życia trudno zamknąć w konkretnym zestawie ubrań czy przedmiotów. Można ubrać się od stóp do głów w rzeczy kojarzone z tym trendem i jednocześnie zupełnie nie rozumieć jego założeń. Można też nie posiadać żadnego charakterystycznego elementu tej estetyki, a jednocześnie kierować się jej najważniejszymi zasadami: kupować świadomie, dbać o jakość, chronić swoją prywatność, rozwijać się, dobrze traktować innych i myśleć nie tylko o własnym pokoleniu, ale również o tym, co zostawimy po sobie. Uważam, że właśnie to jest najciekawsze w podejściu przedstawionym w „Old Money”. Zamiast kolejnego trendu, który za kilka lat może zostać zastąpiony czymś zupełnie innym, dostajemy zestaw dość prostych zasad opartych na ponadczasowości, jakości, umiarze i myśleniu długoterminowym.
Co mi się podobało w książce „Old Money”?
„Old Money” nie wywraca do góry nogami wszystko, co wiemy o finansach, pracy czy budowaniu majątku. Jej największą zaletą jest dla mnie coś innego. Bardzo dobrze porządkuje i systematyzuje różne obserwacje oraz zasady dotyczących życia w omawianym stylu. Autor bierze tematy, które osobno mogą wydawać się oczywiste, i składa je w większy obraz określonego sposobu myślenia.
Dużym plusem jest również przystępny, niemal przyjacielski sposób prowadzenia narracji. Książka nie sprawia wrażenia wykładu ani zbioru sztywnych reguł, których czytelnik powinien bezwzględnie przestrzegać. Tully przedstawia swoje obserwacje, przykłady i doświadczenia, pozostawiając przestrzeń na własną interpretację. Dzięki temu można się z częścią jego poglądów zgodzić, z innymi nie, a mimo to nadal czerpać z książki coś wartościowego.
Podoba mi się też różnorodność poruszanych tematów. Autor nie skupia się wyłącznie na pieniądzach czy inwestowaniu. Przechodzi od finansów i pracy do zdrowia, rodziny, małżeństwa, wychowania dzieci, garderoby, manier, prywatności czy sposobu spędzania wolnego czasu. Dzięki temu książka pokazuje old money jako szerszy styl życia, a nie wyłącznie sposób zarządzania majątkiem.
Na uwagę zasługuje również podział na rozdziały. Poszczególne części można czytać jako osobne obszary do przemyślenia, a niekoniecznie jako jeden ciągły poradnik. To dobrze pasuje do charakteru całej książki. Można do niej wrócić po czasie i ponownie sięgnąć po konkretny temat. Warto wspomnieć także o samym wydaniu. „Old Money” jest po prostu bardzo estetycznie przygotowaną książką. Twarda okładka, dobrej jakości papier i charakter wizualny publikacji dobrze współgrają z tematyką. Nie jest to może najważniejszy argument przy ocenie książki, ale w tym przypadku zdecydowanie wpływa na przyjemność z jej czytania.
Najważniejsze jest jednak to, że autor nie próbuje stworzyć instrukcji obsługi życia. Nie mówi czytelnikowi: „rób dokładnie to, a osiągniesz sukces”. Zamiast tego pokazuje pewien sposób myślenia i zachęca do zastanowienia się, które z przedstawionych zasad rzeczywiście mają dla nas sens. Taka forma najbardziej przypadła mi do gustu.
Czy „Old Money” wnosi coś nowego?
W moim przypadku nie powiedziałbym, że „Old Money” wnosi do mojego myślenia coś przełomowego. Wiele przedstawionych w niej zasad jest mi znanych i w dużej mierze pokrywa się z moim własnym podejściem do pieniędzy, pracy czy budowania przyszłości. Nie znalazłem tutaj więc tajemnic, które nagle zmieniłyby moje spojrzenie na życie. Nie oznacza to jednak, że książka jest oczywista czy niepotrzebna. Jej największą wartością jest zebranie wielu rozproszonych obserwacji w jednym miejscu i uporządkowanie ich w czytelny sposób. Autor pokazuje, jak poszczególne elementy od finansów i pracy, przez rodzinę i zdrowie, aż po sposób ubierania się czy dbanie o prywatność mogą tworzyć spójny sposób patrzenia na życie.
Dla mnie jest to więc bardziej książka do usystematyzowania własnych przemyśleń niż odkrywania zupełnie nowej wiedzy. I właśnie dlatego dobrze się ją czyta. Czasami nie potrzebujemy kolejnej rewolucyjnej teorii, tylko kogoś, kto zbierze pewne rzeczy w całość i pozwoli spojrzeć na nie z szerszej perspektywy.
Czy warto przeczytać „Old Money”?
Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli interesuje Was bardziej tradycyjne i długoterminowe podejście do życia. To dobra propozycja dla osób, które chcą poczytać o budowaniu majątku, odpowiedzialności finansowej, rodzinie, dobrych manierach, ponadczasowym stylu i świadomym podejściu do tego, jak żyjemy.
Nie polecałbym jej jednak osobie, która szuka konkretnego poradnika finansowego albo instrukcji, jak szybko się wzbogacić. To zdecydowanie nie ten rodzaj książki. Nie znajdziemy tutaj prostego przepisu na sukces ani listy rzeczy, które trzeba zrobić, żeby stać się „old money”.
Jeśli natomiast interesuje Was sposób myślenia stojący za pojęciem old money, chcecie uporządkować własne przemyślenia albo po prostu jesteście ciekawi, jak Byron Tully opisuje życie amerykańskich elit, warto dać tej książce szansę.
Dla mnie jej największą zaletą jest właśnie to, że nie próbuje na siłę zmieniać czytelnika. Przedstawia pewien sposób patrzenia na świat, a decyzję, które z tych zasad mają dla nas sens, pozostawia nam.
